12.8.11

Turkey (13-17.08.2008)



Side


W Side spędziłyśmy cały tydzień, głównie wygrzewając się na plaży i kąpiąc w morzu.
To urocze miasteczko, z kilkoma pięknie położonymi ruinami (świątynia Apolla, amfiteatr). W sezonie – niestety – opanowane przez turystów.






























Konya

Konya to cel pielgrzymek Turków, odpowiednik naszej Częstochowy.






Kapadocja


Jeden z kapadockich wulkanów.






Ze względu na charakterystyczne formy tufowe, Kapadocja zwana jest księżycową krainą.
W tufowych skałach wykute są kościoły i domy, niektóre nadal zamieszkiwane!






To zdjęcie (nazwijmy je oryginalnie "głowa Turka") zapewne nie zdobyłoby Grand Prix World Press Photo.
But I'm lovin' it :-D








Urocza! :-)









Ewon w Parku Narodowym Göreme.


Malowidła ścienne w kapliczkach w Göreme.


Moje ulubione, hehe :-D














Zamek Uçhisar.









Posterunek żandarmerii...


Najpopularniejszy pojazd tureckiej prowincji – Dacia.










Kapadockie „zoo” – każdy widzi tu coś innego.





Wieczorek turecki z tańcami wirujących derwiszów, tańcem brzucha i hektolitrami rakı.
Pokazy były rewelacyjne (zakochałam się w tureckiej muzyce!), potem bawiliśmy się na dyskotece, a w powrotnej drodze do hotelu urządziliśmy sobie tańce w autokarze z zaprzyjaźnionymi Turkami. Wbrew wszelkim przepisom bezpieczeństwa i zdrowemu rozsądkowi. Ale było warto! :-D





Włoscy turyści ćwiczą taniec brzucha :-D